|
Archiwum
Zakładki:
Ulubione
|
piątek, 11 czerwca 2010
Pochwała zamykanych osiedli
W modzie jest teraz narzekać na zamykane osiedla, ale wiecie co? W dużym mieście to jedyne miejsce, gdzie z małym dzieckiem można czuć się w miarę wygodnie i bezpiecznie. To kolejny problem, do którego dorosłam wraz z moim synem: duże miasta nie za bardzo nadają się do chowania w nich małych dzieci. Po pierwsze: korki. Żeby przebić się przez miasto w godzinach szczytu, potrzebuję nawet półtorej godziny. Czy znacie dwulatka, który wysiedzi tak długo sam z tyłu w aucie? Nie wspomnę o takich małych niedogodnościach, jak pozastawiane samochodami chodniki czy pełne psich kup deptaki. Wczoraj widziałam panią, która nawet eksponowała łopatkę i woreczek, ale nie mogła, biedna, znaleźć tej psiej kupy na trawniku wielkości wycieraczki. Popatrzyła na mnie, jakby szukała sojusznika, mruknęła: - Noo, nie widzę… i poszła do domu. Słyszałam też historię o zdesperowanym piechurze, który namalował sprayem na samochodach stojących na chodniku równą kreskę – tyle, ile powinien sięgać odstęp niezbędny dla przechodniów. Policjanci wezwani do zdarzenia krztusili się śmiechem i mówili, że owszem, będą szukać sprawcy, ale niezbyt aktywnie – dodawali po cichu. Pieszy zawsze się jakoś przeciśnie, ale wiele razy musiałam zjeżdżać wózkiem z chodnika na ruchliwą ulicę, żeby ominąć zaparkowane auto (inna sprawa, że gdy dojadę sama w końcu z dzieckiem do centrum, też nie mam gdzie stanąć).
Ale to nic w porównaniu z sytuacją, która nas spotkała na ogólnodostępnym placu zabaw: jakiś kretyn rozbił na szczycie zjeżdżalni butelkę po piwie. Szkła nie było widać z poziomu wzroku rodzica, dopiero gdy dziecko wdrapało się na kolanach do góry… Czy naprawdę trzeba z lupą egzaminować każdy metr kwadratowy przestrzeni miejskiej, zanim wypuści się dziecko z wózka? Narzekamy na bezduszność urzędników, którzy trzymają się litery prawa przy wydawaniu pozwoleń na budowę, ale ja już rozumiem, po co jest wymóg zabudowanych barierek przy budynkach użyteczności publicznej, gdy różnica wysokości wynosi ponad pół metra – po to, żeby Twoje dziecko nie spadło na dół w ułamku sekundy, kiedy Ty odwrócisz wzrok, żeby zamknąć samochód. Dlatego takim powodzeniem cieszą się lokale z kącikiem dla dzieci albo wręcz lokale specjalnie zaprojektowane dla rodziców i dzieci, gdzie ci pierwsi mogą usiąść spokojnie i złapać oddech, a nawet napić się kawy, podczas gdy maluchy mają coś fajnego do zabawy. Marzy mi się darmowy, oszklony, bezpieczny i pełen zabawek wybieg dla dzieciaków w każdej dzielnicy. Coś takiego oferuje jedyna Ikea i dlatego zawsze jest tam tłok, nie tylko w deszczowe popołudnia. Wiem, że przed nami mnóstwo ważniejszych rzeczy do zrobienia i wiele pilniejszych wydatków, ale apeluję do wszystkich, którzy sami mieli kiedyś albo będą mieć małe dzieci o odrobinę wyobraźni i wyrozumiałości.
piątek, 04 czerwca 2010
Sztama ze Sztamką
Niedaleko nas, na Klinach, powstała prawie-Bawialnia, czyli Sztamka http://www.sztamka.pl/ Jest tam kawiarnia dla dorosłych, z wygodną sofą i ładnymi krzesłami, a do tego swietna sala zabaw dla dzieci z Boblesami (bardzo drogimi piankowymi klockami-siedziskami, oczywiście skandynawskiego projektu). Są drewniane zabawki i książki małych, mądrych wydawców. I ruch też jest:-) Więc kibicujemy Sztamce i podpatrujemy dobre pomysły. Na razie, m
piątek, 09 kwietnia 2010
Bawialnia lubi Pan Tu Nie Stał
Pomyślałam sobie, że szkoda przez lato marnować trendsetterski potencjał Bawialni, więc będę tu wrzucać rzeczy, które mi się podobają i które pewnie niedługo w Bawialni się znajdą. Na początek książeczki Katarzyny Boguckiej (nioska.com), których estetykę znacie pewnie z Waszego dzieciństwa. Teraz doceniam wysmakowaną dwu-, trzykolorową grafikę i kropki poddruku. Moje egzemplarze kupiłam w Galerii Delikatesy na Sarego, ale są też w necie, oczywiście.
czwartek, 25 marca 2010
Bawialnia o książkach dla dzieci z dużą zniżką!
Drodzy Moi (Mamusie, Tatusiowie, Ciocie, Wujkowie i nie tylko)
środa, 10 marca 2010
Bawialnia szuka lokalu na przyszły sezon
Moi mili, żeby nas nie zaskoczyła kolejna zima. Wiele się dowiedziałam podczas tegorocznych zabaw w Bawialni. wiem, jak powinno wyglądać miejsce idealne, jaką bazę danych mam muszę mieć, żeby wypalały różne imprezy i co zrobić, żeby Bawialnia na siebie zarobiła (choć to się pewnie jeszcze okaże:-). Chciałabym znaleźć fajny, jasny lokal w nowym budownictwie, o powierzchni ok 50 m2, na parterze, z dobrym dojazdem i niekoniecznie na zamykanym osiedlu. Tani. Utopia, co? Czynsze na Ruczaju zaczynają się od 50 zł za metr, ale jest duża rotacja, więc ciężko na nie zarobić zwykłym sklepom. W każdym razie gdyby ktoś słyszał o konkurencyjnej ofercie, proszę o sygnał. Przez lato spróbuję zgromadzić potrzebną na rozruch kasę
środa, 24 lutego 2010
Gościnne występy Bawialni
Po forsownej zimie robi się ciepło i ślicznie, aż żal siedzieć z dziećmi wewnątrz - więc umówiłam się z szefową Centrum Kultury Ruczaj, że będziemy u nich organizować gościnne imprezy: urodziny, Dzień Wiosny, itp. Można używać sali widowiskowej i syntezatora! Jeśli więc ktoś ma pomysł i zapotrzebowanie, proszę pisać. Pozdrówka, m
wtorek, 16 lutego 2010
Bawialnia schodzi do podziemia
Czytałam ostatnio artykuł o prywatnych, domowych restauracjach, gdzie na kolacje zapraszanym jest się mailem. Bardzo podoba mi się ten pomysł:-) Bawialnia też schodzi do podziemia, bo powoli wygrywa opcja domowa. Kontakt na imprezę przeze mnie, żeby nie zwalić się niespodzianie koleżance na chatę:-)
piątek, 05 lutego 2010
Domówka
Ostatnia Bawialnia z powodu zawiei i zamieci odbyła się... u mnie w domu. Frekwencja była całkiem niezła. Niestety, gości wypłoszył mój synek, który dostał nagle wysokiej gorączki. Mam nadzieję, że to było od zębów i że nikogo niczym nie zaraził... W przyszłym tygodniu Bawialnia odbędzie się w środę o 16 do 17.30 w sali widowiskowej na piętrze. Jest tam więcej miejsca i elektryczne pianino (które nie daje się popsuć brzdąkaniem:-). Proszę wszystkie zainteresowane mamy o obecność, bo szefowa Centrum Kultury Ruczaj pytała, jaka będzie formuła kolejnych spotkań. Nie ukrywam, że wolałabym też inne rozwiązanie niż każdorazowe wypytywanie esemesami kto przyjdzie i o której...
czwartek, 21 stycznia 2010
Bawialnia ma ferie za tydzień
A na pociechę: śliczny gekon Skanutek, który właśnie przyszedł dla mojego synka od Moniki Klejman (linki poniżej)
czwartek, 07 stycznia 2010
Jest coraz fajniej
Wczoraj było naprawdę ekstra. Przyszły trzy nowe mamy z dziećmi i nawet była przewaga dziewczynek (na pierwszym spotkaniu byli sami chłopcy). Zabrała się ze mną sąsiadka z córeczką, a że pakowanie dwójki dzieci do fotelików i auta zajmuje dwa razy więcej czasu, spóźniłyśmy się. W sali byla już moja kuzynka i jej dwie koleżanki, stoły pozsuwane, słowem - Bawialnia żyje już własnym życiem! Pani Lucyna zgodziła się za tydzień udostępnić nam salę widowiskową ze sceną i szatnią: zrobimy duży bal przebierańców. Przyjdą starsze dzieciaki, zapraszam też wszystkich chętnych, którzy zaglądają na bloga.
|